e-wonsz

Jest z nami od: 2017-08-31 14:00:07
Ostatnie logowanie: 2019-03-24 22:25:12
Opublikował wiedzy: 1124
Data urodzenia: ukryta
Kilka słów o mnie: -
Internauci znienawidzili ludzi ze zdjęcia za tę jedną, niewinną fotografię - o co poszło?
Chyba każdy mieszkaniec południowej części naszego kraju - choć na pewno nie tylko - był przynajmniej raz w Muzeum Auschwitz. Miejsce śmierci milionów osób, miejsce do którego należy podchodzić z szacunkiem, miejsce w którym powinniśmy zachować się w odpowiedni sposób. Wiele osób jednak o tym zapomina i rezultatem są takie właśnie zdarzenia, jakie ostatnio miały miejsce. Burza została wywołana przez tę - z pozoru niewinną - fotografię, którą widzicie powyżej. 

Parka zwiedzających balansune na torach, trzymając się za ręce z uśmiechami na twarzach. Iście sielska fotografia, która w innych okolicznościach byłaby bardzo urocza. Niestety nastrój psuje miejsce, w którym została ona zrobiona. Chodzi o tory, które zostały zbudowane w celu przyjmowania jeszcze większych transportów osób przeznaczonych na śmierć. Sam zarząd Muzeum zwrócił uwagę na problem. 

„Kiedy przyjeżdżasz do Auschwitz, pamiętaj, że jesteś w miejscu, w którym zginęło ponad milion osób. Szanuj ich pamięć. Są lepsze miejsca do zabawy w łapanie równowagi niż to, które symbolizuje wywózkę setek tysięcy ludzi na śmierć”

- można przeczytać na profilu Muzeum. 

W komentarzach padło wiele pytań, odnośnie dalszych planów zarządu obiektu. Niektórzy uważali, że powinno wprowadzić się zakaz fotografowania. Na profilu jednak uspokajano. Żadnego zakazu nie będzie. 

„Nie będzie zakazu fotografowania na terenie Auschwitz. Prosimy jednak gości, aby zachowywali się z szacunkiem, również podczas robienia zdjęć. Zobaczcie nasze konto na Instagramie, to zorientujecie się, jakie obrazy mogą najlepiej upamiętniać ofiary i uczyć trudnej historii Auschwitz”


 

Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 22 marca 2019 o 19:03 przez e-wonsz
Nie zaklejasz jeszcze kamery w laptopie taśmą? Lepiej szybko to zrób - eksperci nie mają wątpliwości
Zwykle tego typu rzeczy są tematem dobrym do żartów. Kojarzycie pewnie sceny z filmów czy seriali, w których jeden bohaterów nagle zostaje nakryty na tym, że zakleja kamerki w swoich urządzeniach taśmą klejącą. Zwykle takim osobnikom natychmiast przyczepiana jest łatka paranoika i zwolennika teorii spiskowych. Do pewnego czasu tak samo sytuacja przedstawiała się w prawdziwym życiu. Jeśli ktoś robił coś podobnego, to był na ogół wyśmiewany, a inni mówili mu, że jest przewrażliwiony. 

Z jednej strony trochę tak to wygląda, jednak w ciągu ostatnich kilku lat wiele w tej kwestii się zmieniło. Ludzie, którzy robią podobne rzeczy, nie są już traktowani jak wariaci, a zaklejanie kamerek taśmą klejącą stało się czymś nieco bardziej normalnym, niż miało to miejsce przed laty. 

O co jednak chodzi i co się zmieniło? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 22 marca 2019 o 17:03 przez e-wonsz
Kobieta wstrzyknęła sobie bezpośrednio do żył... sok z owoców i prawie umarła. Powód? Nie uwierzycie!
Istnieje cały szereg tzw. praktyk „wellness”, których celem jest (przynajmniej w teorii) poprawa zarówno naszego zdrowia fizycznego, jak i naszego samopoczucia. Wśród nich nie znajdują się jednak takie rzeczy, o jakich pewnie pomyślicie w pierwszej chwili. Nie ma tam miejsca na jakieś aromaterapie, akupunktury, masaże czy kąpiele błotne. Nie ma miejsca na specjalistyczne zabiegi itp. 

Niestety bardzo często znajduje się tam miejsce na szemrane, podejrzane i skrajnie niebezpieczne działania, które mają dać nam zdrowotnego kopa, często jednak przynoszą odwrotny skutek. Wśród nich można więc wymienić „domowy przeszczep bakterii kałowych”, wpatrywanie się na słońce itp. 

Jednak to, co próbowała zrobić nasza dzisiejsza bohaterka, przechodzi wszelkie pojęcie. Jak można być tak skrajnie nieodpowiedzialnym, aby narażać swoje zdrowie na szwank i robić takie głupstwa. O czym mowa? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz
W tym miejscu powietrze na Ziemi jest najczystsze. Wiecie, gdzie ono się znajduje?
Kiedy my zimą dusimy się w smogu i spalinach tych wszystkich samochodów, oni gdzieś tam cieszą się najmniej zanieczyszczonym powietrzem na całym świecie. Gdzie znajduje się to magiczne miejsce? Jest to Cape Grim na Tasmanii. Mały, niepozorny kawałek świata, który nie zwraca na siebie większej uwagi. Mieszkańcy nauczyli się jednak robić na czystym powietrzu interes. 

Od ponad 40 lat działa tam stacja pomiarowa Cape Grim Baseline Air. Ich zadanie polega na bieżącym pomiarze jakości lokalnego powietrza. Jest to niezwykle ważne, ponieważ Cape Grim stanowi przykład miejsca na Ziemi, gdzie powietrze jest niemal nieskazitelnie czyste. 

Tasmania sąsiaduje z Australią i Nową Zelandią. Na południe nie znajduje się nic poza Antarktydą. Cape Grim jest jednym z najbardziej wysuniętych na północ punktów całej Tasmanii o cholernie tam wieje. Właśnie dlatego powietrze tam jest takie czyste. Wiatr wiejący od południa pochodzi z samego Bieguna Południowego. 

Lokalni mieszkańcy robią bardzo dobry interes na powietrzu. Sprzedają na przykład wołowinę z hodowanych tam krów, która reklamowana jest, jako najzdrowsza na świecie i tak rzeczywiście jest. Przeprowadzono wiele badań, które to udowodniły. Dodatkowo sprzedaje się tam wodę, która... spada z nieba. Działają tam tzw. hodowcy deszczu i gromadzą wodę, która spadła z najczystszego nieba na Ziemi. Jest bardzo zdrowa i zawiera w sobie tylko śladowe ilości sodu. 

Jednak od czasu do czasu i tam zdarzają się trudne chwile. Kiedy wiatr zawieje z północy, czasem dla się zauważyć spadek jakości powietrza. Wszystko przez fabryki działające na terenie Australii. Aparatura na miejscu jest tak czuła, że wykrywa ona nawet awarie fabryk i filtrów kominowych w tak odległych zakątkach świata, jak Chiny. 

To własnie całe Cape Grim. Wietrzne, niepozorne, ale powietrze mają tam pierwsza klasa. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz
Anna Lewandowska nas okłamywała? Jeden ze sprzedawanych przez nią produktów to „zwykła trucizna”
Wiele osób uważa, że żyjemy w trudnych czasach. Oczywiście spora część społeczeństwa nie doświadcza tych trudów tak często, jak ta druga, zdecydowanie mniej zamożna, grupa. Wiadomo nie od dzisiaj, że z pieniędzmi wszystko jest łatwiejsze. Możemy znacznie więcej zdziałać, mamy mnogość możliwości i otwiera się przed nami wiele bram, które dla normalnego człowieka są zamknięte na głucho. 

Nic więc dziwnego, że każdy chce coś dla siebie zarobić. Wiele osób nie opiera się nawet przed tym, aby wciskać innym największy kit tylko i wyłącznie ze zwykłej chęci zysku. Kiedy jednak dotyczy to biznesu, na którym można nieźle się wzbogacić, człowiek traci już całkowicie jakiekolwiek skrupuły. 

Obecnie całkiem niezłe interesy robi się na tzw. zdrowej żywności. Ja rozumiem samą ideę i jest ona godna pochwały. W końcu dookoła nas jest tylko śmieciowego jedzenia, że promocja zdrowych alternatyw jest bardzo ważna. Często jednak ludzie sprzedają straszny syf pod szyldem zdrowych posiłków. Często też jesteśmy wprowadzani w błąd i wmawia nam się, że dany produkt jest zdrowy, podczas gdy tylko nam szkodzi. 

Nie inaczej jest tym razem. O czym konkretnie mowa? O czymś, co promowane jest przez wiele gwiazd fitnessu i promotorów zdrowego odżywiania. O czymś, co nazywane jest superfood, ze względu na swoje, domniemane, prozdrowotne właściwości. O czymś, za co słono płacimy, choć tak naprawdę ma to na nas bardzo zły wpływ i wręcz nas zatruwa. O co chodzi? Zapraszamy dalej.
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 marca 2019 o 16:03 przez e-wonsz
Netflix odbiera Polakom ważną usługę - wszystko dlatego, że za dużo cwaniakowaliśmy
Znacie Netflixa? Oczywiście! Któż by teraz go nie kojarzył? Kiedy w styczniu 2016 roku serwis wchodził dopiero do naszego kraju, nikt nie podejrzewał, że w tak krótkim czasie zrobi tak wielką furorę. Ludzie byli pod ogromnym wrażeniem nie tylko możliwości, jakie dawała platforma streamingowa, lecz również ogromnej biblioteki filmów i seriali, do jakiej mieli dostęp już na samym starcie. 

Oczywiście nie była ona tak wielka, jak choćby w USA i do tego nie wszystkie produkcje przetłumaczone były na nasz język, jednak mnogość możliwości i tak cieszyła każdego użytkownika, który po raz pierwszy zagłębił się w świat filmów na życzenie. 

No i zaczęło się wielkie oglądanie. Niektórzy spędzają przed telewizorem większość czasu i są w stanie obejrzeć cały sezon serialu w jeden dzień. To zjawisko ma nawet swoją nazwę i jest dla nas dość niebezpieczne (Binge-watching). 

My dzisiaj jednak nie o tym. Dzisiaj będą smutne wieści. Bowiem Netflix odbiera nam coś, co było z nami od początku. Polska jest jedynym krajem, w którym podjęto podobne decyzje i mówi się, że stało się to z naszej własnej winy - za dużo cwaniakowaliśmy. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 marca 2019 o 21:03 przez e-wonsz
To co znaleziono w brzuchu tego wieloryba jest przerażające!
To nie pierwszy raz, kiedy dokonuje się podobnych znalezisk. Martwe wieloryby na plaży wprawdzie nie są niczym dziwnym, jednak sytuacja, w której zwierze dosłownie pluje krwią i już tak opadło z sił, że nie jest w stanie się nawet poruszyć, nie należy do codzienności. Taki widok ukazał się oczom jednego z rybaków na Filipinach. 

Na miejsce zostały wezwane odpowiednie służby, jednak wieloryba nie dało się już uratować. Olbrzym wkrótce zdechł, a jego ciało poddano badaniu. Nie tak trudno było odkryć przyczynę zgonu. W żołądku wieloryba znajdowało się łącznie ponad 40 kilogramów plastikowych śmieci. Były to głównie reklamówki foliowe ale też znalazły się torebki ryżu i torby bananów. 

Inspektor badający sprawę był przerażony. Twierdzi, że w ciągu ostatnich lat badał aż 60 przypadków zgonów większych zwierząt morskich, jednak nie miał jeszcze do czynienia z niczym podobnym. Owszem, zdarzały się śmieci zalegające w żołądkach, ale aż 40 kilogramów plastiku nie trafiło się nigdy. 

Przyczyną śmierci było zagłodzenie. Żołądek nie był w stanie przyjąć większej ilości pokarmu, ponieważ całe miejsce zajmowane było przez zalegający plastik. Właśnie dlatego zwierze opadło z sił, zostało wymyte na plażę, gdzie dokonało swego żywota. 

Ekolodzy bija na alarm. Obecnie na świecie znajduje się około 8 miliardów ton plastiku, a liczba ta stale się powiększa. Według ekspertów ilość produkowanego plastiku ma podwoić się w ciągu najbliższej dekady. Zdecydowana większość oceanicznych śmieci nie jest biodegradowalna. Przewiduje się, że około 46% z nich stanowią zagubione sieci rybackie. 

Jeśli nic z tym nie zrobimy, podobne scenariusze będą się powtarzać. Od każdego z nas zależy, jak będzie wyglądała przyszłość naszej planety. Musimy o nią zadbać, ponieważ nie mamy żadnej alternatywy. Jesteśmy na nią skazani. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 marca 2019 o 21:03 przez e-wonsz
Oto lista najszczęśliwszych krajów na świecie. Na którym miejscu Polska? Zdziwicie się!
Podobno szczęście to rzecz względna. To co jednego potrafi uszczęśliwić, innego może wpędzić w głęboką depresję. Przecież wszyscy jesteśmy inni i cieszą nas zupełnie inne rzeczy. Nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć całą garść odpowiednich przykładów. Porównajmy takiego introwertyka i ekstrawertyka. Ten drugi lubi wychodzić z domu, lubi spotkania z ludźmi i imprezy. Ten pierwszy woli posiedzieć w swoich czterech ścianach w samotności (lub w małym gronie najbliższych) i spędzić wolny czas na czytaniu książki lub oglądaniu telewizji. 

Czy jedno z tych zachowań jest poprawne, a drugie jest niewłaściwie? Raczej nie, w końcu różnorodność to coś, co sprawia, że jesteśmy ludźmi i nie ma w tym nic złego. 

Okazuje się jednak, że szczęście może być w jakiś sposób mierzalne. Podobnych prób dokonują firmy na zlecenie ONZ. Badania kontynuowane jest już drugi rok z rzędu, a jego celem jest określenie, które kraje na świecie są najszczęśliwsze, a które wręcz przeciwnie. Polska również znalazła się w rankingu. Na którym jednak jesteśmy miejscu i kto jest na pierwszym? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 marca 2019 o 20:03 przez e-wonsz
Źródło: https://forsal.pl/artykuly/1123581,finlandia-wcale-nie-nalezy-do-najszczesliwszych-krajow-na-swiecie.html
Na Oceanie Spokojnym znajduje się wielka plama śmieci i jest pięć razy większa od Polski
Wszyscy dobrze wiemy, jak plastik (i inne tworzywa sztuczne) zachowuje się w wodzie. Jest on niesiony przez prąd, albo jego wnętrze wypełnia woda i ostatecznie trafia gdzieś na dno. Zdecydowanie częściej realizuje się jednak ten pierwszy scenariusz. Co jednak dzieje się z tymi śmieciami? Nie dryfują gdzieś na oceanicznych wodach w nieskończoność. Okazuje się, że trafiają do jednego z pięciu regionów, w których koncentracja śmieci jest tak wielka, iż tworzą one dosłownie pływające wyspy. 

Na Oceanie Spokojnym znajduje się kilka takich miejsc, jednak tylko jedno z nich zajmuje tak wielki obszar. Wynosi on ponad 1,6 mln kilometrów kwadratowych - jest więc ponad pięciokrotnie większy niż cały nasz kraj. Ktoś ma jednak ambitny plan, aby to wszystko posprzątać. Jest to młody przedsiębiorca, Boyan Slat i jego organizacja Ocean Cleanup. 

Mają uruchomić specjalny system, który sam będzie zbierał śmieci. Do tej pory udało się już zgromadzić ich ponad 600 kg. Być może nie brzmi to zbyt imponująco, jednak prawda jest taka, że plastik i reklamówki foliowe wcale nie ważą tak dużo, a zajmują wiele miejsca. Kiedy weźmiemy to pod uwagę, to liczba 600 kg robi już większe wrażenie. 

Trzymamy kciuki za powodzenie całej akcji! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 19 marca 2019 o 22:03 przez e-wonsz
Jaka planeta jest najbliżej Ziemi? Zdziwicie się, ale wcale nie jest to Wenus
Pamiętacie jeszcze swoje pierwsze lekcje przyrody/fizyki, na których nauczyciele wpajali wam bezcenną wiedzę dotyczącą naszego układu? Mawiali wtedy poważnym głosem, że na swoim własnym kosmicznym podwórku mamy jedną gwiazdę centralną - Słońce, oraz dziewięć planet, w tym naszą własną - Ziemię.

Po czasie trochę się pozmieniało i liczba planet nam się nieco skurczyła. Oczywiście żadna z nich nie wyparowała nagle, jednak Pluton zmienił swój status i stał się planetą karłowatą. Cóż, przykro nam Plutonie, jednak okazałeś się za mały. 

Uczono nas, że najbliższym sąsiadem naszej Ziemi jest Wenus - czyli druga planeta od Słońca. Nikt nigdy nie śmiał podważać prawdziwości tych wszystkich nauk. Okazuje się jednak, że przez ten cały czas mogliśmy być w błędzie, bowiem najbliższa nam planeta to nie Wenus. Nie jest to również Mars. Zdziwicie się, o czym mowa. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 19 marca 2019 o 22:03 przez e-wonsz
Następna